Artykuły

Za kulisami sporu o to, kto poprowadzi schronisko „Samotnia” - Wojna o duszę Karkonoszy

250 tysięcy złotych – tyle wynosiło wadium w konkursie na dzierżawcę schroniska „Samotnia” w Karkonoszach. Gdy wydawało się, że nie ma szans, by „Samotnia” była prowadzona dalej przez ludzi gór, ruszyli oni do jej obrony, a nawet do ataku. Doszło do tego, że PTTK może bronić się przed wyrzuceniem ze swojej siedziby w Pałacu Małachowskich w Warszawie. Odsłaniamy kulisy sporu o „Samotnię”. 

Wadium w wysokości 250 tysięcy złotych w konkursie na dzierżawę „Samotni” ustaliła zależna od PTTK spółka Sudeckie Hotele i Schroniska. Taka kwota w oczywisty sposób ograniczyła możliwy krąg oferentów.

Zgłosiła się jednak (i wpłaciła ćwierć miliona złotych) mieszkanka Karpacza, nieznana szerzej z działalności biznesowej na dużą skalę. Stawiano też na innego biznesmena z Karpacza, znanego ze starań o przejęcie „Samotni” podczas poprzedniego rozdania, 10 lat temu, jak również z tego, że w jego lokalu przy głównej ulicy goście mogą oglądać genitalia wyrzeźbionych postaci diabłów i diablic. Tym razem jednak, początkowo, przedsiębiorca ów nie był – przynajmniej oficjalnie – zainteresowany „Samotnią”.

Dzierżawcy od 57 lat – rodzina Siemaszków, również po pewnym czasie stanęli do walki o obronę swojej dalszej obecności w schronisku. Uzbierali 250 tysięcy złotych i przedstawili swoją ofertę.

Niedługo później zgłosiła się też firma wspomnianego wyżej biznesmena. Jego propozycja czynszu wynosiła 35 tysięcy złotych miesięcznie. Potem została podwyższona do 50 tysięcy złotych. To kwota rekordowa – nikt nigdy nie był gotów płacić aż tyle miesięcznego czynszu za „Samotnię”

Szczegóły warunków konkursu – na ile ważna była cena, a na ile doświadczenie, referencje i plan działania, nie są znane. Tak czy inaczej miłośnicy gór z przeróżnych środowisk ruszyli do akcji. W obronę klimatu schroniska przed komercjalizacją zaangażowały się dziesiątki tysięcy ludzi. Turyści piesi, wspinacze, biegacze, narciarze, artyści, mieszkańcy Karpacza i okolic, a nawet politycy z lewa, prawa i centrum.

Sprawą zainteresował się Zarząd Główny PTTK. Komisja, która przeanalizowała wszystkie trzy oferty, uznała, że żadna nie spełnia odpowiednich warunków, więc konkurs należy powtórzyć. Prezes spółki Sudeckie Hotele i Schroniska Grzegorz Błaszczyk zaproponował przejęcie schroniska w bezpośredni zarząd przez spółkę (do momentu wyłonienia dzierżawcy). Zarząd Główny PTTK uznał jednak, że lepszym pomysłem będzie danie możliwości przedłużenia rodzinie Siemaszków dzierżawy na kilka miesięcy. W tym czasie ma zostać wyłoniony dzierżawca na kolejny okres w nowym konkursie.

Spór o „Samotnię” rozpalił całą Polskę. Ma kilka poziomów, z których najważniejszy dotyczy tego, czym mają być Karkonosze, czym ma być Kraina Ducha Gór, rozumiana jako wspólna przestrzeń w Kotlinie Jeleniogórskiej i górach, które ją otaczają. 

Czy ma być wyłącznie obszarem prowadzenia działalności biznesowej, w której najważniejszym kryterium jest zysk finansowy, czy też działalność biznesowa musi brać pod uwagę rodzącą się tożsamość tego regionu, z obowiązkiem szacunku dla niej i udzielania jej wsparcia.

Emocje pewnie nie byłyby tak wielkie, gdyby nie chodziło o „Samotnię” – jeden z symboli Karkonoszy i w ogóle polskich gór. Po II wojnie światowej życie w nią wniosła właśnie rodzina Siemaszków – najpierw Waldemar, a po jego śmierci, w wypadku samochodowym w 1994, jego żona Sylwia, wcześniej trzymająca się w cieniu męża, ale też pracująca w schronisku, wspierana przez córkę Magdę.

Dzięki nim „Samotnia” stała się czymś więcej niż tylko schroniskiem. Dzięki otwartości na różne pomysły ludzi gór, dzięki organizacji wielu wydarzeń sportowych, artystycznych, charytatywnych i typowo górskich, jak warsztaty, biegi, slalomy narciarskie (gdy jeszcze były dozwolone) i innych, zjednała sobie tysiące miłośników.

Ci ludzie są w stanie zaakceptować niższy komfort w zamian za ocalenie klimatu „Samotni”. Nie potrzebują w niej jacuzzi ani sauny. I nie są naiwni. Wiadomo, że jak ktoś zainwestuje w cokolwiek, to potem będzie chciał finansowego zwrotu inwestycji. Taka jest logika działania przedsiębiorcy, który kieruje się tylko zyskiem.

Linie podziału w wojnie o „Samotnię” są więc zupełnie inne niż partyjne czy polityczne. Zdecydowanie bezsensowne były próby włączenia wojny o „Samotnię” w schemat walki politycznej w Polsce. Podział w wojnie o „Samotnię” wymyka się innym, utartym, jakimi opisuje się często polskie spory polityczne. W tej wojnie chodzi o ocalenie rodzącej się dopiero, polskiej tożsamości karkonoskiej.

Gdy piszemy te słowa w końcu sierpnia, sprawa jest w toku. Zarząd Główny PTTK unieważnił konkurs z absurdalnie wysokim wadium. Zależy mu na załagodzeniu sporu. Tym bardziej, że jest stowarzyszeniem, która ma działać na rzecz turystów, a nie kierować się zyskiem. Turyści bardzo dobitnie wyrazili swoją opinię na temat „Samotni”. Kierowanie się wyłącznie kryterium finansowym przez spółkę, która należy do PTTK, może doprowadzić do tego, że PTTK będzie traktowany przez innych jako firma, a nie stowarzyszenie działające na rzecz wspólnego dobra. Tak się zresztą zaczyna dziać w stolicy, gdzie PTTK ma siedzibę w bardzo reprezentacyjnym miejscu: Pałacu Małachowskich przy ul. Senatorskiej na Starym Mieście. Nie jest jego właścicielem. Czy ktoś może płacić na ten pałac więcej niż PTTK? Z pewnością.

Na szczęście PTTK nie jest organizacją jednorodną. Skoro są w nim osoby, które zablokowały wyrzucenie Siemaszków z „Samotni”, jest szansa, że Duch Gór pozostanie w Karkonoszach.

Tekst: Leszek Kosiorowski Zdjęcia: Marek Arcimowicz

„Samotnia” i spółka

Zagrożenie utraty przez „Samotnię” jej charakteru z powodu zmiany dzierżawców zmobilizowało do jej obrony tysiące ludzi. Petycję „Ratujmy Samotnię” podpisało ponad 44 tysiące osób. Post na facebookowym profilu „Ratujmy Samotnię 2023” udostępniono ponad 52 tysiące razy. Mało kto ujął się za spółką Sudeckie Hotele i Schroniska. Należy jednak przedstawić jej argumenty w tym sporze.

Nie jest tajemnicą, że pomiędzy paniami Siemaszko a prezesem spółki Sudeckie Hotele i Schroniska Grzegorzem Błaszczykiem nie było, nie ma i pewnie już nigdy nie będzie dobrych relacji. Nie potrafią ze sobą normalnie rozmawiać, a dialog pomiędzy nimi odbywa się za pośrednictwem pism i prawników

Prezes Błaszczyk wielokrotnie wyjaśniał swoje działania w spółce: zbieranie czynszów od dzierżawców wszystkich obiektów PTTK (przeważnie schronisk), by mieć pieniądze na inwestycje w kolejnych obiektach. Cel: dostosowanie ich do norm prawnych i poprawa ich standardu, by nie kojarzyły się z cuchnącą szmatą, ale z zapachem kawy i ciasta.

W „Samotni” nigdy nie śmierdziało szmatą, a na smak kawy i ciasta nikt nie narzekał. Pewnie dlatego ta argumentacja pana prezesa trafiała w próżnię.

Zapytany przez Karolinę Kozakiewicz w wywiadzie dla Gazety Wyborczej o przykłady łamania umowy przez dzierżawców, prezes Błaszczyk odpowiedział: „Do niedawna na stronie internetowej „Samotni” było przekierowanie do strony innej prywatnej spółki należącej do Siemaszków. Wykorzystywanie znanej nazwy „Samotnia” jest świetnym manewrem reklamowym do wprowadzania klientów w błąd. Takie działania reklamowania prywatnej działalności pod szyldem PTTK jest niedopuszczalne. Zwłaszcza, że ta strona nie miała nic wspólnego ze schroniskiem”

Pan Błaszczyk powiedział też, że ma zastrzeżenia do funkcjonowania systemu oczyszczania ścieków w „Samotni”, bieżących i koniecznych napraw w schronisku oraz braku należytej komunikacji, gdy okazało się, że kolektory słoneczne, zamontowane na koszt PTTK, na „Samotni”, nie działają. „Po powzięciu informacji o problemie zleciłem naprawę. Następnie około roku zajęło mi uzyskanie informacji od spółki państwa Siemaszków na temat tego, czy kolektory zostały naprawione. Firma, która naprawiała te kolektory, wystąpiła do mnie o zwrot pieniędzy, ponieważ nie chcieli zapłacić” – poinformował prezes w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Wartość remontów w „Samotni”, dokonanych przez spółkę Sudeckie Hotele i Schroniska, jej prezes oszacował na 2.6 mln zł. To między innymi remont elewacji, docieplenia, system centralnego ogrzewania, nowe zasilenie energetyczne, ujęcie wody ze stawu.

„Na przelewach otrzymywanych od spółki państwa Siemaszko z tytułu opłat za dzierżawę do niedawna znajdował się w treści zapis „Z zastrzeżeniem zwrotu”, co oznacza, że druga strona zastrzega sobie możliwość wystąpienia na drogę sądową o zwrot tego czynszu. Dla mnie to jest niezrozumiałe i niedopuszczalne” – powiedział prezes Błaszczyk.

Leszek Kosiorowski 

Grzegorz Kapla, pisarz, podróżnik:

Spółka Sudeckie Hotele i Schroniska PTTK chce wyeksmitować z najbardziej klimatycznego karkonoskiego schroniska – „Samotni” – rodzinę Siemaszków i oddać obiekt pewnemu zamożnemu przedsiębiorcy

Nie rozumieją, że nie cena wrzątku ani nie tempo obsługi tworzy schronisko, ale opowieść. Nie zasada, kto komu pokaże, że ma więcej kasy, tworzy historię, ale ciągłość trwania, tradycja, ukorzenienie i duch miejsca. Chcemy w Karkonoszach prawdziwej, zakorzenionej w przeszłości, ale jednak polskiej obecności. Chcemy naszej własnej opowieści, zamiast tylko wspominania na okrągło, że Duch Riesengebirge, Duch Gór, to nie za bardzo umie po polsku, może troszkę po czesku potrafi, ale jednak jego baśń jest niemieckojęzyczna. My nie chcemy zapomnieć o tym, ale potrzebujemy zakorzenienia, które daje tylko ludzka obecność. W Tatrach są rody Gąsieniców czy Bachledów, a my w Karkonoszach też mamy już kilka rodów związanych z górami organicznie – Naumowiczów w Szklarskiej i Siemaszków w „Samotni”, i tego nie zmieni nic, za żadne pieniądze tego nie kupisz. Nie kupisz prawie sześćdziesięcioletniego trwania w tym samym miejscu – komuna nie komuna, lawina nie lawina, kryzys nie kryzys. Z trwaniem Siemaszków związane jest i nasze osobiste bycie w górach. Nie szliśmy byle gdzie, ale do nich, do ludzi, których znamy

i których “cześć” w progu wbijało nas zawsze w niczym nieuzasadnione poczucie dumy. I to jest wartość. W zasadzie powinno się obecność Siemaszków w „Samotni” chronić jako dobro kultury niematerialnej (…).

(wpis w mediach społecznościowych)

Na stronie „Sudeckie Hotele i Schroniska PTTK” w mediach społecznościowych pojawiła się też taka informacja:

Schronisko PTTK „Samotnia” jest wyłączną własnością Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Warszawie, wynika to z aktu notarialnego z dnia 31 października 2003 – PTTK zakupiło nieruchomość za własne pieniądze. Grunt jest w użytkowaniu wieczystym. Zatem nie jest prawdą, że Schronisko PTTK „Samotnia” jest mieniem publicznym. Spółka na mocy umowy dzierżawy z PTTK zarządza obiektem z prawem do dalszej poddzierżawy. Funkcjonowanie „Samotni” to działalność także gospodarcza w celach zarobkowych.

W odniesieniu do tych słów Grzegorz Kapla napisał:

PTTK to spadkobierca tradycji pokoleń ludzi gór, krajoznawcow, pasjonatów świata. A teraz całą tę spuściznę zamienia się na „cele zarobkowe”. Ciekawe, czy ta sprawa z „Samotnią” nie okaże się początkiem końca najlepszej polskiej turystycznej organizacji w historii. Bo jak inaczej zrozumieć, kiedy PTTK odwraca się od ludzi w imię zysku?

Artykuł z Kwartalnika : Z KRAINY DUCHA GÓR Nr.4 Lato 2023

 

 

 

 

Free Joomla templates by Ltheme