Artykuły

Wspaniałe zwierzęta wróciły i budzą strach wśród ludzi Nasz piękny sąsiad wilk

Wilki regularnie widywane są w Karkonoszach i Górach Izerskich. Choć nie robią ludziom krzywdy ani nawet nie zdradzają takiego zamiaru, sporo osób boi się ich, zdarzają się nawet ucieczki. Powody do takich zachowań mają jelenie i dziki, które lądują często na wilczym stole. Wilki zabijają też psy

Jacek Demków dyżurował dzień i noc w Szklarskiej Porębie–Jakuszycach, pomiędzy Karkonoszami i Górami Izerskimi. Pracował jako stróż terenu budowy Dolnośląskiego Centrum Sportu Polana Jakuszycka. Często odwiedzała go i towarzyszyła mu żona. Razem spędzali czas w stróżówce w pewien przyjemny, letni wieczór

– Około godziny dwudziestej drugiej wyszedłem na zewnątrz zobaczyć, czy coś się dzieje – opowiada Jacek. – W rowie, tuż przy torach kolejowych, w pobliżu parkingów, o tej porze pustych, zauważyłem czerwone oczy. Zaświeciłem latarkę, by zorientować się, co to jest. Zobaczyłem wilka!

Jacek Demków zawrócił, by przyprowadzić żonę. Chciał, by ona także zobaczyła na żywo wilka. Dała się namówić, ale tylko na moment. Szybko wróciła do stróżówki. Gdy sam podszedł bliżej do wilka jeszcze raz, ten zaczął w jego kierunku iść.

– Przestraszyłem się nie na żarty – wspomina. – Uciekłem w kierunku ogrodzenia, a potem szybko przeskoczyłem przez nie. Porządnie się przy tym poharatałem!

Wilk widziany był też w Jakuszycach na Dolnym Dukcie Końskiej Jamy przez biegacza, który pochwalił się tym na Facebooku, jak również w tym samym rejonie, pod Cichą Równią, przez Beatę Lepkę. Jak opowiada, w Górach Izerskich regularnie widuje się też ślady wilków, ich odchody. Nie ukrywa, że woli nie zapuszczać się w ustronne miejsca, właśnie w obawie przez wilkam

O tym, że ślady wilków nie są rzadkością, mówi także Monika Wołczecka, zajmująca się wilkami naukowo, teriolog z zawodu. Organizuje nawet warsztaty terenowe na temat wilków. W programie są wycieczki ich śladem. Monika pokazuje uczestnikom ślady łap, jak również odchody wilków. Opowiada o ich życiu, tłumaczy, dlaczego nie należy się wilków bać. Chce przełamać stereotypowe spojrzenie na wilki.

Ślady wilków najłatwiej zauważyć wczesną wiosną, gdy w górach zalega jeszcze sporo śniegu, a ruch turystyczny jest niewielki. W Jakuszycach to okres, gdy na narciarskich trasach biegowych, ratrakowanych, jest już mało biegaczy, a ślady pieszych są zastępowane przez odciski łap zwierząt. To idealny okres, by zobaczyć, kto mieszka w górach.

Wilcza wataha mieszka też w Karkonoszach. Karkonoski Park Narodowy ogłosił to oficjalnie, ma bowiem wilki na oku i wcale z tego powodu nie narzeka, a wrecz przeciwnie. Wilki odgrywają bardzo pożyteczną rolę z punktu widzenia ochrony przyrody. Na przykład cietrzewia – zagrożonego wyginięciem ptaka z rodziny kurowatych.

Cietrzew jest bowiem zagrożony przez dziki, które w Karkonoszach spotyka się już na wysokości 1100–1200 metrów nad poziomem morza. Dzik musi więc być redukowany przez koła łowieckie, ale w akcji ochrony cietrzewia biorą udział też wilki.

– Cieszy nas, że jest ich coraz więcej i coraz częściej widzimy ich pracę na rzecz przyrody i naszego Parku – tłumaczył w rozmowie z nami dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego Andrzej Raj. – Ich głównym menu jest dzik i jeleń – dwa gatunki zdecydowanie przegęszczone w naszych górach. W efekcie jeleni jest mniej, ale te, które żyją, są silniejsze, piękniejsze.

Obecność wilka wymusza na jeleniu ruch, choćby w poszukiwaniu jedzenia i bezpiecznych kryjówek. Nie może być statyczny, zachowywać się jak krowa na pastwisku

– Chcę podkreślić, że wilk nie stanowi żadnego zagrożenia dla człowieka – mówi dyrektor Raj. – Ma mnóstwo możliwości wyżywienia się. Poluje w skryciu, człowieka unika. Choć oczywiście może zdarzyć się osobnik chory, który nie będzie zachowywał się jak inne. Ważne jest, by dla zachowania naturalnych procesów i zachowań zwierząt ludzie chodzili tylko po wyznaczonych szlakach, nie zbaczali z nich. To także kwestia bezpieczeństwa. Dajmy spokój i przestrzeń wilkowi czy rysiowi, który także u nas jest. Musimy zawrzeć z nimi kompromis. Oznakowanych szlaków jest bardzo dużo – ponad 130 kilometrów na sześciu tysiącach hektarów. Jeszcze więcej jest ich po stronie czeskiej.

O ile człowiek nie budzi zainteresowania wilka, to pies jak najbardziej. Jak tłumaczy prezes Stowarzyszenia dla Natury “Wilk” ” dr hab. Sabina Pierużek-Nowak, wilk jest istotą społeczną, czyli rodzinną, jak również terytorialną. Swój teren – o średniej powierzchni około 250 kilometrów

kwadratowych, traktuje jak swój dom. Chroni go przed obcymi i nie dopuszcza konkurencji, także ze strony innych wilków. 

Wilk nie jest w stanie odróżnić psa od wilka. Dla niego to inny wilk. Dlatego psa traktuje jak wroga i stara się go, jeśli to możliwe, zabić. Gdy widzi człowieka z psem na smyczy, nie atakuje, ale ma jednego i drugiego na oku. Potrafi odprowadzić go poza swój teren

O takiej sytuacji opowiedziała nam Monika Rusztecka – główny specjalista do spraw udostępniania Parku w Karkonoskim Parku Narodowym. Wilk towarzyszył pani z psem na Koralowej Ścieżce – dość popularnym szlaku w środkowej części Karkonoszy. Nie spuścił ich z oczu aż do Jagniątkowa.

Prezes Sabina Pierużek-Nowak ostrzega, że wilk potrafi po śladach psa dotrzeć do jego zagrody, a następnie przełamać ją, by tego psa zabić.

Czlowiek nie jest dla wilka tak interesujący. I niech tak pozostanie. Bo jeśli będziemy wilki do siebie przyzwyczajać, na przykład karmiąc je resztkami jedzenia, to z czasem mogą stracić potrzebę dystansu wobec nas, a to może skończyć się źle. Należy im po prostu dać spokój, a w razie spotkania powoli wycofać się

Zdarza się oczywiście, że wilk chory, który nie jest w stanie w normalny dla siebie sposób zdobyć pożywienia, atakuje ludzkie posiadłości i straszy ludzi, ale to zdarzenia wyjątkowe. Jak sprawdziliśmy w rozmowach z oficerami prasowymi policji w powiatach karkonoskim i kamiennogórskim, w ostatnich latach odnotowano na tym terenie zgłoszenia dotyczące wilków, ale wyłącznie z powodu strachu ludzi przed wilkami, a nie jakichkolwiek ataków wilków. Ciągle pokutuje w społeczeństwie obraz złego, strasznego wilka z baśni o Czerwonym Kapturku

– Wilki w Górach Izerskich – według dostępnych źródeł – były już w XVI wieku – opowiada Monika Wołczecka. – Wtedy polowano na nie, wybierano z nor szczeniaki. Ludzie utrzymywali się z zabijania wilków. Wilki przez lata były tępione, przylgnęła do nich okropna opinia. A przecież są ważnym składnikiem zdrowego ekosystemu, dlatego od 1998 są pod ścisłą ochroną w całej Polsce.

Na podstawie badań genetycznych ustalono, że w Góry Izerskie wilki wróciły po 2000 roku. Pierwsze przywędrowały tu z Borów Dolnośląskich. Obecnie w spokoju rekolonizują tereny górskie, czyli powracają na obszary, w których zostały kiedyś wytępione. Tutaj mają tzw. bazę pokarmową, czyli wspomniane już dziki i jelenie, ale też sarny, zające. W wilczych odchodach znajduje się też źdźbła trawy oraz niestrawione resztki jagód.

Czy wilków będzie przybywać? Skoro wataha do przeżycia potrzebuje około 250 kilometrów kwadratowych, to pewnie tak, ale nie w nieskończoność. Nie ma reguły co do liczby szczeniąt. Osiem – tyle maksymalnie szczeniąt może urodzić samica. Para rodzicielska raz do roku przystępuje do rozrodu. Wiek szczenięcy jest najtrudniejszy, już pierwsze miesiące życia może przetrwać tylko połowa małych wilczków. Do okresu „wilczego nastolatka” przeżywają zazwyczaj 2–3 osobniki z miotu.

Spójrzmy na wilka tak, jak czeska biegaczka narciarska Adela Boudikova, która zobaczyła, a nawet spotkała dwa wilki w trakcie Biegu Piastów, stojące tuż przy trasie pod kopalnią Stanisław: – Patrzymy na siebie oddaleni o dwa metry twarzą w twarz. Są piękne, szkoda, że nie możemy ich pogłaskać! – opowiadała Adela.

Leszek Kosiorowski

Artykuł z Kwartalnika : Z KRAINY DUCHA GÓR Nr.4 Lato 2023

 

 

 

Free Joomla templates by Ltheme