Zawsze w lutym, zawsze we wrześniu… Jeśli już kiedyś czytaliście materiał o Przejściu Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza, na pewno kojarzycie to zdanie. W tym roku wrzesień nadszedł dla nas po raz dwudziesty i po raz dwudziesty uczestnicy oraz uczestniczki Przejścia wyruszyli na trasę uczcić pamięć chłopaków, doświadczyć gór i zmierzyć się z własnymi słabościami.
Zaczęło się w 2004 roku, kiedy Daniel Ważyński, ratownik w Grupie Karkonoskiej GOPR, w czasie dyżuru wpadł na pomysł obejścia Kotliny Jeleniogórskiej na piechotę. Niewiele myśląc, wraz z kolegami wyznaczyli termin i w październiku podjęli pierwszą próbę, zakończoną po 100 km z powodu kontuzji i ogólnego braku doświadczenia z tak długim wysiłkiem. Zdecydowali się przygotować i spróbować za rok. Niestety – w lutym 2005 roku Daniel wraz z Mateuszem Hryncewiczem zginął w lawinie śnieżnej w Kotle Małego Stawu w Karkonoszach. Nie dane było mu podjąć drugiej próby. Ale pomysł pozostał i jest kontynuowany co roku od dwudziestu lat. Początkowo przez innych kolegów z Grupy Karkonoskiej GOPR. Od trzeciej edycji wydarzenie zostało otwarte już dla wszystkich zainteresowanych. Obecnie co roku 500 osób rusza na trasę o długości 142 km z limitem czasu 48 godzin. Od 2015 roku odbywa się także Połowa Przejścia, gdzie również 500 uczestników i uczestniczek mierzy się z dystansem 71 km w limicie 24 godzin. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Przejście Kotliny, w której na co dzień działa 8 osób, w tym ja.
Planując XX edycję Przejścia chcieliśmy, żeby była ona wyjątkowa. Jeśli ktoś przyjeżdża do nas od lat, pamięta edycję dziesiątą, kiedy trasa prowadziła w drugą stronę. Pamięta też starty w piątek o 20.00 i wąż świecących czołówek na grzbiecie Karkonoszy. Te opcje musieliśmy odrzucić ze względu na regulamin Karkonoskiego Parku Narodowego
i zakaz poruszania się po Parku po zmroku. Nadal szukaliśmy też czegoś, czego jeszcze nie było. Po długich dyskusjach w gronie organizatorów podjęta została decyzja o wydłużeniu trasy Przejścia o jubileuszowe 20 km (i o 10 km dla Połowy Przejścia) w rejonie Grzbietu Kamienickiego, w kierunku Świeradowa Zdroju. Obawy, czy większy dystans nie odbije się na zainteresowaniu były, ale “noc szybkich palców”, czyli noc zapisów 1 czerwca 2023 r. pokazała, że poziom szaleństwa jest równie wysoki jak dystanse do przejścia. Miejsca rozeszły się w parę minut.
Następnym wyjątkowym elementem była prelekcja. Dwadzieścia lat to kawał historii, którą nie wszyscy znają i postanowiliśmy stworzyć okazję do jej opowiedzenia. W czwartek 14 września, na Peronie4 w Szklarskiej Porębie. każdy miał więc okazję posłuchać o narodzinach wydarzenia i jego rozwoju w kolejnych latach.
Zaczęliśmy częścią oficjalną, w której podziękowania skierowaliśmy do naszych partnerów i sponsorów. Gościliśmy także brata Daniela – Olafa Ważyńskiego, który odczytał publiczności swoje autorskie wiersze o tematyce górskiej. Była też kolej na wspomnienia i uśmiechy. Uczestnicy drugiego Przejścia (a pierwszego ku pamięci) – Bartosz Podkański, Maciej Koziński, Gniewko Oblicki, Mateusz Dejnarowicz i Przemek Ćwiek podzielili się ciekawostkami z ich próby podjętej w 2005 roku, kiedy tego typu „wyrypy” (i sprzęt do nich) były rzadkością i miały dopiero zyskać na popularności. Dowiedzieliśmy się dlaczego sandały stały się kultowym wątkiem obuwniczym Przejścia. Żeby dołożyć do wyjątkowości jubileuszowej prelekcji, sprzęt, którym planowaliśmy nagrać wieczór, odmówił posłuszeństwa. To, co było na prelekcji, zostało w głowach słuchaczy i słuchaczek, a możemy jedynie podzielić się obrazami uchwyconymi okiem aparatu fotograficznego.
W piątkowy poranek, 15 września 2023, wreszcie nadeszło to, na co wszyscy czekali. Odprawa techniczna, minuta ciszy i moment wyruszenia na trasę. Warto wspomnieć, że minuta ciszy jest u nas prawdziwą minutą. 60 sekund przeszywającej i magicznej ciszy to coś, czego warto doświadczyć i co daje siłę na ten długi marsz.
Nie będę relacjonować, co dzieje się na trasie, bo jest to bardzo indywidualne doświadczenie dla każdej osoby, która bierze udział w tej próbie. Niektórzy podejmują się jej bardziej na sportowo, niektórzy turystycznie, niektórzy sami, a inni w grupie. I tutaj przypomnę, że:
Ideą Przejścia jest samodzielne pokonanie trasy, nie korzystając z żadnych środków transportu, niosąc potrzebny sprzęt i żywność na własnych plecach. Poznawanie gór i podziwianie ich w trakcie marszu. Testowanie swoich granic wytrzymałości i odporności psychicznej. Praca z papierową mapą i orientacja w terenie. Brak rywalizacji i chęć poznania nowych ludzi oraz wspólna wędrówka i pomoc innym w razie potrzeby
Na trasie jest 13 punktów kontrolnych. Dzięki nim możemy czuwać nad bezpieczeństwem uczestników i uczestniczek, a oni wypatrują ich na trasie.
Gdy zbliża się limit 48, a w tym roku wyjątkowo 56 godzin, na mecie oczekujemy na ostatnich uczestników i uczestniczek. W Przejściu wyjątkowe jest to, że największe brawa dostają Ci ostatni, którzy powoli, lecz nieustannie, krok za krokiem pokonywali finalne kilometry. Wszystko kończy się bez nagród, bez miejsc i bez podium. U nas wygranym jest ten, kto podejmie próbę.
Pierwszy krok – a potem kroków milion
W głowie wiatr, a w kieszeni chęci bilion
Czy to grzmot, czy burza w Twoim sercu?
Lęk, czy szum wrześniowych łąk kobierców?
Idziesz sam, choć przecież nie samotnie
Tuzin razy umrzesz, nim odpoczniesz
To nie wyścig – mówią. Ty wiesz swoje
Opleciony czasem jak powojem
Nim godziny się położą cieniem
Wygrasz Ty – lub wygra utrudzenie
Olaf Ważyński
Tekst: Katarzyna Kozińska Zdjęcia: Fundacja Przejście Kotliny
UltraKotlina - Bieg Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej - co roku w poszukiwaniu magii…
UltraKotlina to ultramaraton w Sudetach Zachodnich odbywający się co roku w październiku. Trasy zawodów wiodą czterema pasmami górskimi – przez Karkonosze, Rudawy Janowickie, Góry Kaczawskie i Izerskie. Impreza wywodzi się z Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza, lecz różni się charakterem. Kiedy na Przejściu pojawiła się grupa chcąca podejść do próby na biegowo celem ścigania się i uzyskiwania coraz to bardziej wyśrubowanych wyników, postanowiliśmy rozdzielić oba wydarzenia.Teraz UltraKotlina to zawody sportowe rozgrywane na pięciu różnych dystansach. Odbywają się w tym samym pięknym regionie, co Przejście, ale w październiku i, co ważne, w klimacie rywalizacji sportowej, a nie imprezy turystycznej, jaką jest Przejście.
Inna forma to też inna grupa docelowa, a co za tym idzie – inne wyzwania. Zawodów w biegach górskich w Polsce jest dużo, więc potencjalny klient ma w czym przebierać. Zdajemy sobie z tego sprawę – z każdym rokiem staramy się podnosić jakość i poziom organizacyjny. Sami biegamy i startujemy w różnych wydarzeniach w Polsce i na świecie, więc wiemy, do czego chcemy dążyć, a czego unikać. Rokrocznie robimy co w naszej mocy, żeby wszystkie trybiki zadziałały, jak dobrze naoliwiona maszyna, a przy tak długiej i rozległej geograficznie imprezie tych trybików jest całkiem sporo. Duże wyzwanie, z jakim mierzyliśmy się w tym roku, to remont ulic w centrum Szklarskiej Poręby. Mamy nadzieję, że w kolejnych latach będziemy mogli gościć biegaczy i biegaczki w nowych okolicznościach, korzystając z nowej infrastruktury. Jednak, tegoroczna atmosfera w bazie zawodów i na mecie przy znanej nam już dobrze dolnej stacji wyciągu na Szrenicę też była wspaniała.
Mamy też coś, co sprawia, że osoby, które już raz u nas wystartowały, bardzo często wracają, a my co roku podejmujemy się organizacji tego, jakby nie patrzeć, dużego przedsięwzięcia. Kotlina ma magię. To coś, co czujemy na naszych zawodach
już od paru lat. Ludzie, góry, jesienne kolory, rozgwieżdżone niebo w czasie nocnych startów, wysiłek i rywalizacja – wszystko razem tworzy tę niepowtarzalną atmosferę, która co roku przyciąga jak magnes. Do tego piękne trasy. W szczególności ta kultowego dystansu, czyli UltraKotliny 140. Prowadzi ona przez wszystkie cztery pasma górskie i, co ważne, z każdego miejsca trasy widać na horyzoncie jej drugi koniec (przy dobrej pogodzie oczywiście). Jest to niesamowite uczucie patrzeć w dal i wiedzieć, że tam będę za parę lub paręnaście godzin.
Jak już jesteśmy przy konkurencjach, warto zaznaczyć, że ciekawą opcją jest UltraKotlina Sztafeta, w której w zespole trzy- lub czteroosobowym pokonuje się trasę UK140 w czterech odcinkach. Dla osób poszukujących jeszcze dłuższej próby mamy dystans 180 km, który startuje jako pierwszy i zaczyna się 50-kilometrową pętlą z Piechowic, po Grzbiecie Kamienickim Gór Izerskich do Świeradowa Zdroju i wraca do Szklarskiej Poręby, żeby na podejściu na Kamieńczyk dołączyć do trasy UK140. Krótsze dystanse, czyli 80 km z Janowic Wielkich, 50 km z Jeleniej Góry i 30 km z Piechowic również pokazują piękno Kotliny, a ich trasy wiodą przez Góry Kaczawskie i Izerskie z widokiem na Karkonosze. Jednym słowem – wybór konkurencji jest spory zarówno dla osób doświadczonych, jaki i nowych w bieganiu ultra. Od kilku edycji widzimy wzrost poziomu sportowego, padają kolejne rekordy tras i rośnie rywalizacja. Bardzo nas to cieszy. Co nie znaczy jednak, że aby u nas startować trzeba biegać w zawrotnym tempie – utrzymujemy limity, które pozwalają na pokonywanie dystansu na spokojnie, ciesząc się każdym kilometrem.
Nieoczywiste i warte zauważenia jest również to, że nasze trasy przebiegają przez wszystkie gminy powiatu karkonoskiego i sześć nadleśnictw. Co roku współpracujemy organizacyjnie i sprzętowo, i cieszymy się, że możemy angażować lokalne społeczności w to nasze duże święto biegania. Mówiąc o zaangażowaniu, nie sposób nie wspomnieć o naszych pracownikach i wolontariuszach. W czasie wydarzenia pracuje prawie 200 osób. Wydają pakiety, znakują trasę, witają ludzi na punktach, nalewają picie i służą dobrym słowem. Są twarzą imprezy i od wielu edycji ich chęć pomocy, doping oraz profesjonalizm są naszą najlepszą wizytówką.
UltraKotlina i Przejście Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej, mimo wspólnych początków, to już zupełnie inne wydarzenia. Można się zastanawiać, czy mają jeszcze jakieś części wspólne. Organizatora i wolontariuszy na pewno. Są też osoby, które biorą udział w obu imprezach. W Przejściu z pobudek bardziej duchowych i doświadczenia spokojnego marszu, a w UltraKotlinie w pogoni za emocjami płynącymi z rywalizacji. Na pewno oba są warte przeżycia.
Tekst: Katarzyna Kozińska Zdjęcia: Fundacja Przejście Kotliny
Artykuł z Kwartalnika : Z KRAINY DUCHA GÓR Nr. 5 Jesień 2023