W osiemdziesiątym dziewiątym roku życia Julian Gozdowski nadal odwiedza regularnie Polanę Jakuszycką, udziela rad swoim młodszym następcom i rzuca pomysły, które warto co najmniej rozważyć. Jak zawsze robi wszystko – jak to określa – „z należytym szacunkiem”, by nikt nie poczuł się urażony. Dlaczego bardzo brakuje go w Jakuszycach?
Kilka słów dla młodszych Czytelników: Julian Gozdowski w 1976 roku zorganizował – jeszcze jako urzędnik państwowy – narciarski Bieg Piastów w Szklarskiej Porębie– Jakuszycach. To jedna z nielicznych, dużych, masowych imprez sportowych, która nie tylko do dziś przetrwała, ale rozwinęła się do tego stopnia, że należy do największych wydarzeń w swojej branży na świecie. Równolegle Julian Gozdowski, z pomocą leśników, rozbudowywał narciarskie trasy biegowe, tworząc Ośrodek Narciarstwa Biegowego Jakuszyce – największy w Polsce, którego popularność zaczyna być nawet problemem, bo polubili go zimą piesi, którzy utrudniają bieganie na nartach, ale nadal jest ono możliwe w dobrych warunkach.
JULIAN GOZDOWSKI – rocznik 1935, urodzony w Czortkowie na terenie obecnej Ukrainy. Tuż po II wojnie światowej wraz z mamą przeniósł się do Jeleniej Góry, gdzie mieszka (w Cieplicach) do dziś. Nauczyciel, trener, urzędnik, działacz sportowy, organizator wielu wydarzeń sportowych. Gdy w latach 70. XX wieku kierował w ówczesnym Urzędzie Wojewódzkim komórką odpowiedzialną za sport i turystykę, wraz ze współpracownikami zorganizował I Bieg Piastów, który odbywa się do dziś. Bieg Piastów ciągle się rozwija, w 2023 roku pod względem frekwencji był dziewiątym największym biegiem narciarskim na świecie. Julian Gozdowski jest jego honorowym prezesem i komandorem, wciąż aktywnym, służącym radą i wspierającym Bieg Piastów na wielu polach swoim autorytetem, fachowością i znajomością wielu wpływowych ludzi.
Praca Juliana Gozdowskiego, przede wszystkim w ramach Stowarzyszenia Bieg Piastów, które założył na początku lat 90. poprzedniego stulecia, doprowadziła do tego, że w Jakuszycach organizowany był Puchar Świata w Narciarstwie Biegowym – impreza największa pod względem rozgłosu i na najwyższym poziomie sportowym, jaką kiedykolwiek widziała Kraina Ducha Gór (czyli Kotlina Jeleniogórska i góry ją otaczające). Konsekwencją Pucharu Świata była gotowość oraz chęć samorządu Dolnego Śląska i rządu do wydania grubo ponad 200 milionów złotych na budowę w Jakuszycach nowoczesnego ośrodka sportowego: Dolnośląskiego Centrum Sportu Polana Jakuszycka.
Julian Gozdowski przestał być prezesem Biegu Piastów w połowie poprzedniej dekady. Oddał pałeczkę młodszym, a sam został wybrany prezesem honorowym. Bieg Piastów ma się dobrze, nowy ośrodek – zarządzany przez samorząd Dolnego Śląska – działa.
Magię miejsc tworzą jednak ludzie, a nie architektura czy nawet przyroda. Julian Gozdowski pod tym względem, jako jeden z nielicznych, zasługuje na miano postaci kultowej. Dosłownie. Gdy w czasie zimowego Biegu Piastów przechodzi przez Polanę Jakuszycką musi się ciągle zatrzymywać na życzenie zawodników, którzy chcą z nim porozmawiać, przywitać się, zrobić sobie razem zdjęcie. Dzieje się tak pomimo upływu lat, podczas których bywało, że z powodu stanu zdrowia długo nie pojawiał się w Jakuszycach.
Skąd więc ten kult Juliana Gozdowskiego? Z wyjątkowej umiejętności, zupełnie naturalnej, zjednywania sobie ludzi. Zawsze miał dla wszystkich czas. Choćby na malutką, wspólną kawę w starym, drewnianym pawilonie, który kiedyś był siedzibą Stowarzyszenia Bieg Piastów. Na długie rozmowy telefoniczne, gdy ktoś nie mógł być w Jakuszycach osobiście. Na wycieczkę na bagniste latem trasy, by pokazać, co, gdzie i jak chce zrobić, by można było biegać na nartach.
Gdy Julian Gozdowski przyjeżdżał do Jakuszyc, zawsze witał się podaniem ręki z każdym współpracownikiem, zaczynając od parkingowych. Sam zresztą wiele razy wspierał ich na parkingu, gdy ruch był duży i trzeba było jakoś nad nim zapanować.
Ponieważ narciarskie trasy biegowe były jego oczkiem w głowie, pracował na nich razem z ekipą techniczną. Znał każdy metr. W ogóle poznał Jakuszyce i Góry Izerskie jak własną kieszeń. Miał jednak wielką wyrozumiałość dla pouczeń „fachowców”, którzy znali bądź znają Jakuszyce tylko z parkingu. Zawsze słuchał ich z uwagą i należnym szacunkiem. Ale myślał i robił swoje.
Jeśli dodamy do tego jego niesamowite, inteligentne poczucie humoru oraz szeroką wizję tego, co chciał stworzyć (i stworzył), otrzymujemy obraz człowieka nie z tej ziemi.
Gdy czyta się współczesne podręczniki marketingu, w których postuluje się konieczność budowy społeczności wokół marek i tłumaczy współczesnym specjalistom od marketingu (zwanym marketerami), dlaczego to takie ważne i co to w ogóle jest społeczność, dochodzi się do wniosku, że Julian Gozdowski wdrażał te koncepcje kilkadziesiąt lat temu. Nikt mu tego nie musiał tłumaczyć, w jego wykonaniu było to naturalne. Do dziś podkreśla, że Bieg Piastów nie jest własnością jakiegoś dyrektora, prezesa, zarządu czy stowarzyszenia. Bieg Piastów należy do biegaczy
Nie ma więc mowy, by ktoś miał prawo do zawłaszczenia Biegu Piastów dla siebie. Był, jest i ma być wspólną wartością i własnością całej społeczności, która obejmuje także pracowników i współpracowników Biegu Piastów, wolontariuszy, partnerów, społeczność lokalną, patronów i sponsorów
Czy takie podejście we współczesnym świecie ma jeszcze sens? Oczywiście, jak najbardziej. Takie społeczności powstają, istnieją i mają się świetnie w różnych częściach świata, skupione wokół wspólnych wartości. Żyją i działają obok świata komercji, zgodnie z nim współpracując, ale zachowują swoją tożsamość i niezależność. Istnieje też państwo i jego różne agendy, które są gotowe wspierać inicjatywy realizujące cele publiczne, czyli wyręczające państwo
I to doskonale rozumiał Julian Gozdowski. Nie był i nie jest idealistą oderwanym od rzeczywistości. Gdy się prześledzi jego działania na przestrzeni dekad i poczyta stare wywiady z nim, widać jak na dłoni, że nie tylko rozumiał zasadę: „Tyle wolności i idei, ile pieniędzy i własności”, ale potrafił ją wdrażać w życie. Dzięki swej otwartości i popularności umiał się dogadać z każdą opcją i politycy z każdym logo byli chętni mu pomóc. Nie tylko zresztą politycy. Symboliczny jest obrazek z 2008 r., gdy podczas Biegu Piastów, z prezesem Gozdowskim przechadzają się biskup legnicki i minister z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, dawny aktywista komunistycznej PZPR.
Są postacie, które znikają z naszej pamięci i z naszego serca, gdy przestaną się pojawiać w zasięgu wzroku. Są jednak takie, których nam brakuje. Dziś wielu zawodników, nawet takich, którzy kiedyś na Juliana Gozdowskiego narzekali, bardzo za nim tęskni. Z różnych powodów, ale chyba najbardziej z tych czysto ludzkich.
Gdy wszechwładna komercja ogarnia coraz szersze sfery życia, a kontakty międzyludzkie coraz częściej nie są bezpośrednie, ale za pośrednictwem różnych urządzeń technologicznych, z nostalgią wspomina się kogoś, do kogo zawsze można było wejść, pogadać, nie odbijając się od drzwi, które nie dość, że są zamknięte, to nawet nie ma po co w nie pukać.
Otwierane są specjalnym kodem, a tak w ogóle to najlepiej wysłać e-maila lub zapytać na whatsappie, o co chodzi, po coś człowieku tu się zjawił, skoro chcesz zająć nam nasz cenny czas i naszą uwagę, zmuszając do rozmowy
W Jakuszycach biura są wprawdzie zwykle otwarte, ale Juliana Gozdowskiego w nich już nie ma. Bywa czasem, ale nie oznacza to, że nie wie, co się dzieje i nie ma własnego zdania na temat tego, co się tam dzieje. Co jest dla niego najważniejsze? Oczywiście TRASY! Narciarskie trasy biegowe – dla amatorów i wyczynowców. Bo ten nowy ośrodek za ponad 200 milionów złotych z publicznych kieszeni oczywiście jest ważny, by zawodnicy mieli gdzie spać, jeść i umyć się, ale najważniejsze, by mieli gdzie biegać.
Julian Gozdowski ciągle o to zabiega. Gdy niedawno w Dolnośląskim Centrum Sportu – Polana Jakuszycka odbywała się specjalna sesja Sejmiku Samorządowego, Julian Gozdowski potrafił czekać wiele godzin (do późnego wieczora) na możliwość rozmowy z grupą wpływowych radnych na temat tras. Okazało się, że ich wiedza nie jest duża, że nigdy wcześniej tu nie byli, że myśleli, iż Jakuszyce to tylko ten nowy ośrodek. W środku nocy, z rozgwieżdżonym izerskim niebem za oknem, 88-letni komandor Biegu Piastów zaczął wszystko tłumaczyć od początku, zaczął snuć swoją opowieść i historię…
Leszek Kosiorowski Zdjęcia z archiwum Biegu Piastów
Artykuł z Kwartalnika : Z KRAINY DUCHA GÓR Nr.4 Lato 2023