Pułkownik Bogdan Likus to jeden z najbardziej doświadczonych lotników w Polsce, legenda lotnictwa wojskowego. Niewiele osób wie, że urodził się w Janowicach Wielkich, a w Aeroklubie Jeleniogórskim zdobywał pierwsze lotnicze szlify! Za sterami różnych samolotów spędził ponad 15 tys. godzin. Uważany jest za jednego z najzdolniejszych i najbardziej wyróżniających się pilotów Sił Zbrojnych Wojsk Lotniczych PRL. To m.in. on przygotowywany był do zrzucenia bomby atomowej na Kopenhagę w okresie „zimnej wojny” w przypadku konfliktu zbrojnego w latach 70. Był typowany, obok Hermaszewskiego, do lotu w kosmos. Zna biegle perski, angielski, niemiecki. W maju tego roku odwiedził Janowice Wielkie i po spotkaniu z mieszkańcami okolicy zapowiedział częstsze powroty w te strony.
Na trop tak niezwykłej postaci i pomysł spotkania wpadła grupa mieszkańców gminy, którzy od 2020 r. tworzą Społeczne Archiwum i realizują projekt „Janowicka Kapsuła Czasu”. Na jednym ze spotkań z mieszkańcami, gdzie rozmawiano o ludziach i miejscach po II wojnie światowej w Janowicach Wielkich, które mogłyby znaleźć się w społecznym archiwum, pojawiło się nazwisko i temat wysokiej klasy pilota Bogdana Likusa. Nawiązano kontakt z pułkownikiem - był bardzo zdziwiony i wzruszony pomysłem spotkania z nim, a zarazem otwarty i przyjacielski, chętnie dzielił się opowieściami i przeżyciami. A to był dopiero początek przygód z pułkownikiem...
Wyjątkowemu człowiekowi zorganizowano powrót do świata z przeszłości w iście filmowym stylu.
– Uznaliśmy, że on nie może przyjechać, on musi po prostu przylecieć! – wyjaśniają gospodarze spotkania. Nawiązali kontakt z pilotami w Pile, porozumieli się jak to zorganizować
i……… „orzeł wylądował” na lotnisku Aeroklubu Jeleniogórskiego. Przyleciał z dwoma pilotami: Michałem Ziemmanem i Krystianem Mazurem oraz Anną Nowak, autorką filmu o pułkowniku. Powitali go przyjaciele z dzieciństwa Józef i Janina Miroś oraz Marek Mania – syn nieżyjącego już przyjaciela, Dorota Goetz ze strony Partnerstwa PAFW Janowice Wielkie, Władysław Jagiełło – szef modelarni i Jacek Musiał – przedstawiciel aeroklubu. Lotnik był ogromnie wzruszony. Wrócił do Janowic Wielkich po kilkudziesięciu latach, chociaż bywał w Jeżowie Sudeckim zapraszany na pikniki lotnicze
Na miejsce spotkania pułkownika z obecnymi mieszkańcami okolicy wybrano Szkołę Podstawową w Janowicach Wielkich. Przyszli nie tylko miłośnicy lotnictwa, ale także dawni sąsiedzi i przyjaciele z dzieciństwa. Organizatorzy wydarzenia pomyśleli również o tym, by zaprosić brata pilota Jerzego Likusa
– to była niespodzianka! Obaj byli bardzo wzruszeni. Pokazano film „Piloci. Pasja ponad wszystko” – o Bogdanie Likusie. Była okazja do rozmowy, wspomnień i niezwykłych opowieści Pana Bogdana o jego życiu zawodowym i latach młodzieńczych, o latach w Jeleniogórskim Aeroklubie, o jego pasji do latania, padały też pytania z sali. Gość przywiózł książkę o sobie „Uff, nie spaliłem Kopenhagi” autorstwa Arno Giese, którą można było nabyć. Organizatorzy zapewnili poczęstunek, był tort i życzenia oraz pamiątkowe zdjęcia Pana Bogdana dla każdego uczestnika spotkania, z autografem bohatera.
Bogdan Likus urodził się 26 października 1946 r. w Janowicach Wielkich, gdzie wówczas był szpital i „porodówka”. Od dziecka interesował się lotnictwem: budował modele, latawce. Będąc jeszcze w szkole podstawowej, oglądał pokazy organizowane przez Aeroklub Jeleniogórski. Największe wrażenie zrobił na nim przelot samolotu odrzutowego. Wtedy postanowił, że będzie latał takim samolotem. W 1961 r. został członkiem Aeroklubu Jeleniogórskiego i równolegle szkolił się w grupie Przysposobienia Lotniczego. Latał gdzie mógł i jak mógł. Rowerem i pieszo pokonywał wiele kilometrów na lotnisko, by móc wzbijać się w powietrze. Cały swój pozaszkolny czas poświęcał lataniu na szybowcach i ćwiczeniu skoków spadochronowych. Koledzy i sąsiedzi ze wsi nie mogli uwierzyć, że realizuje swoją pasję. Był niewysoki i szczupły, a takie „chucherko” nie mogło przecież szybować w przestworzach. Bogdan chciał im jednak udowodnić, że to prawda. Nie było wówczas komórek, Internetu, nie było takich możliwości jak dziś, żeby
nakręcić film w powietrzu. Zaproponował więc, żeby na łące w Janowicach układali prześcieradła w określony sposób np. litera T – latał w lewo, dwa prześcieradła równolegle – robił pętlę itd…., żeby mogli obserwować, że to właśnie on lata. No i wreszcie uwierzyli. Gdy nadleciał szybowiec, wiele razy zmieniali układ prześcieradeł i zawsze w powietrzu wykonywał to, na co się umówili. Dodatkowo wyrzucał jeszcze z samolotu obciążone kamieniem klisze fotograficzne z karteczką potwierdzającą jego tożsamość. W 1964 r. w Aeroklubie Jeleniogórskim uzyskał Srebrną Odznakę Szybowcową. Ukończył też Liceum im. Stefana Żeromskiego w Jeleniej Górze. Starał się o przyjęcie na Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, ale nie miał meldunku w stolicy i nie został przyjęty. Postanowił więc zdawać do Wyższej Szkoły Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie czyli „Szkoły Orląt”. W 1968 r. otrzymał promocję oficerską. Miał już pewne doświadczenie lotnicze i zakwalifikowano go do szkolenia praktycznego w Radomiu, na polskim samolocie odrzutowym TS—11 Iskra, a potem w Białej Podlaskiej na samolotach LIM 2 i MIG 15. Po zakończeniu szkoły oficerskiej został skierowany do 3. Pułku Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego w Bydgoszczy, potem służył w Powidzu. W 1970 r. był najmłodszym pilotem w Polsce i pierwszym, który szkolił się na samolocie Su-7, nie miał jeszcze 1. klasy pilota i wylatanych 1000 godzin niezbędnych do latania na takim samolocie, ale uznano, że da sobie radę i zrobiono odstępstwo. Już w 1974 r. latał na Su20, który uznawano wówczas za samolot „supertechniki”. Nie wszyscy piloci mogli podejść do tego samolotu, a co dopiero latać nim. W tym samym roku przeleciał Su-20 na defiladzie
lotniczej w Warszawie pomiędzy Pałacem Kultury a Domem Towarowym Centrum z prędkością 720 km/h. W tak młodym wieku został w wojsku instruktorem i szkolił polskich pilotów na Su-20. W 1984 r. został przeniesiony do Piły, przyprowadził tam samolot Su-22. W 1988 r. został pilotem klasy mistrzowskiej, wylatał ponad 3000 godzin na samolotach wojskowych. Równolegle ze służbą wojskową latał nadal na szybowcach wszędzie, gdzie przebywał. Uzyskał Złotą Odznakę Szybowcową nr 937. W Pile został szefem wyszkolenia szybowcowego. W 1988 r., po odejściu z wojska, podjął pracę w Zakładach Usług Agrotechnicznych w Szczecinie. W 1992 r. zakład otrzymał zlecenie na opryski agro w Iranie. Miał być tam rok, potem dwa, a ostatecznie spędził w Iranie... 10 lat. Po tym czasie nie przedłużono mu wizy, ze względu na podejrzenie działania na rzecz USA. Opryskiwał więc pola w ramach walki z szarańczą w Algierii. W 2004 r. z płk. Lechem Szczutowskim w Żernikach koło Poznania założył pierwszą Prywatną Szkołę Latania.
W latach „zimnej wojny” podobiznę tego polskiego „asa” lotnictwa wojskowego publikowały amerykańskie informatory i encyklopedie wojskowe. Był najmłodszy w grupie polskich pilotów szkolonych w Związku Radzieckim do zrzucenia „specawiabomby” SpecAB, czyli bomby atomowej, na Kopenhagę i Lubekę. Wielokrotnie ćwiczył samolotami odrzutowymi loty na wysokości
około 100 metrów. Przeżył katapultowanie, wypadki lotnicze, ratował się w sytuacjach trudnych, wielokrotnie myślał, że to już koniec, że leci do „niebiańskiej eskadry”, ale wychodził cało z awaryjnych lądowań i innych tarapatów
Obecnie mieszka w Pile, ma żonę, dwójkę dzieci i wnuki. Nadal jest aktywnym pilotem prywatnych samolotów oraz egzaminatorem Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Wylatał ponad 13 tysięcy godzin, przeszkolił setki adeptów lotnictwa.
Majowe spotkanie w Janowicach Wielkich było ogromnym, wydarzeniem dla wszystkich jego uczestników. Towarzyszyło mu mnóstwo emocji. Niezwykły człowiek i niezwykłe spotkanie. Pierwsze i nie ostatnie. Bogdan Likus po tak serdecznym przyjęciu przez mieszkańców zamierza tutaj częściej wracać, również z rodziną. Czekamy.
Tekst: Dorota Goetz Zdjęcia ze spotkania: Marek Janicki Zdjęcia archiwalne ze zbiorów prywatnych Bogdana Likusa
Artykuł z Kwartalnika : Z KRAINY DUCHA GÓR Nr.3 Wiosna 2023