Jedną z najciekawiej położonych części Piechowic i najbardziej tajemniczych jest Cicha Dolina. Jej dawna nazwa „Quirltal” oznacza „Poprzeczną Dolinę”, przebiegającą prostopadle w stosunku do rzeki Kamiennej przepływającej przez Piechowice.
Aby dojść do doliny, musimy kierować się żółtym szlakiem, najlepiej od kościoła pw. Św. Antoniego Padewskiego przy ulicy Kryształowej.
Zanim dotrzemy do Cichej Doliny, najpierw czeka nas dziesięciominutowa peregrynacja. Szlak żółty poprowadzi nas równolegle do głównej ulicy Piechowic – Kryształowej. Już na początku możemy podziwiać wyniosłość Góry Młynik, gdzie dociekliwy poszukiwacz odnajdzie na jej zboczach pozostawione na skałach trzy symbole księżyca. Kto był ich autorem i co miał na myśli, tego niestety nie wiemy.
Ten właściwy początek trasy zaczyna się tuż obok wykutych sztolni, które wciąż spędzają sen z powiek miłośnikom tajemnic drugiej wojny światowej i wielbicieli teorii spiskowych. Ze sztolniami związana jest tajemnica Góry Sobiesz. Obiekty miały powstać w okresie działań wojennych rękami więźniów przybyłych z okolicznych filii obozu koncentracyjnego Gross Rosen w Rogoźnicy. Na pierwszy rzut oka ma się wrażenie, jakby nigdy nie zostały ukończone. W skałach wykutych jest sześć wejść. Ich przeznaczenie nie jest znane. Jedna z teorii opowiada o ukryciu w Sobieszu pociągu ze zrabowanymi przez nazistów dziełami sztuki. Inni wiążą ich postanie z sąsiadującą niedaleko fabryką wytwórni części do torped Karelma.
Aby opisać jedną z legend, należy cofnąć się do 1944 roku. Ta historia powstała wraz z wyjazdem z Wrocławia tzw. „Złotego Pociągu”. Skład został zestawiony z trzech transportów i według różnych teorii zawierał trzy wagony Hermanna Göringa i trzy wagony Ericha Kocha, gauleitera. Jedna z teorii opowiada także o sławnej już Bursztynowej Komnacie. Według relacji pociąg trafił do Piechowic 7 listopada 1944 i zatrzymał się przy fabryce Karelma. Od niej miano ułożyć około 400 metrów torów kolejowych, w kierunku Góry Sobiesz. Jak zwykle bywa w takich sytuacjach, według relacji, wszystkich świadków zastrzelono, zaś wejście do wnętrza góry zakamuflowano, a tory rozebrano. Pytanie, na ile ta historia jest prawdziwa?
Teorią Złotego Pociągu nie będziemy się dziś zajmować. Warto się skupić na samej Cichej Dolinie, która odkrywa przed nami wiele innych ciekawostek i tajemnic.
Porasta ją w niższych partiach świerkowy, a w wyższych świerkowo-bukowy las. Usytuowana jest pomiędzy górami Młynik, Trzmielak i Sobiesz. Przez jej środek w kierunku północnym płynie Cichy Potok wpadający do rzeki Kamiennej.
Związanych jest z nią dużo mrocznych legend i opowieści. Prowadzi tutaj ścieżka o dawnej nazwie „Pestweg” – „Ścieżka zadżumionych”.
Dolina była miejscem, w którym pojawiać się miały nocne pochody szkieletów „Danse Macabre”. Jest też opowieść o ukazującej się postaci mężczyzny bez głowy, zmorach i o Nocnym Łowcy ze sforą czarnych psów. Nocny Łowca ukazywał się między innymi w Górach Izerskich i Górach Sowich.
Sięgnijmy na początku do kronik. Z 1785 r. zachował się taki oto opis Cichej Doliny, autorstwa śląskiego pastora Buquoi:
W wąwozie Cichej Doliny, pomiędzy dwiema górami od południowej strony stoją domy oraz gospoda, która nazywa się Zobtenschänke. Mogła ona być wybudowana jako schronienie przed Tatarami na Śląsku. Tę osadę jest bardzo trudno znaleźć i jest bardzo niedostępna.
Pastor Heermann z Piechowic, przyjaciel pastora Buquoi pisze tak: W Cichej Dolinie znajdowały się cztery domy. Jeszcze w połowie XIX wieku według przekazu Hermanna Liebiga z Sobieszowa na pagórku nad potokiem, znajdować się miały ruiny i sklepiona piwnica po dawnym zajeździe
Podczas prowadzonych wiosną 1895 r. prac związanych z zakładaniem szkółki leśnej natrafiono na małej polanie, w odległości dwóch kroków od siebie na dwa groby. Spowodowało to rozpoczęcie prac badawczych. Na polanie po wykonaniu głębokiego wykopu znaleziono resztki dawnej huty szkła
– fragmenty glinianych trzonków i różnego rodzaju kawałki szkła w bardzo dużej ilości. Pomiędzy nimi były fragmenty wypalonego szkła w kolorze cytrynowym, mocno opalizujące stopki szklane, duży kawałek szkła kobaltowego w kolorze ciemnoniebieskim i małe kawałki szkła kryształowego o wysokim stopniu czystości.
Znaleziska te zostały przekazane do Muzeum RGV (Riesengebirgsverein – Towarzystwa Karkonoskiego) w Jeleniej Górze.
Huta w Cichej Dolinie należała do typu tak zwanych "hut wędrujących" i po wycięciu lasu w tej okolicy przeniosła się najprawdopodobniej do miejsca zwanego dawniej "Kratzenbusch" – "Poszarpane krzaki" pomiędzy Piechowicami, a Piastowem, poniżej Bobrowych Skał. Przypuszcza się też, że mogła zmienić swoją lokalizację nad zakręt rzeki Kamiennej w Piechowicach Górnych czy też do Szklarskiej Poręby Dolnej.
Nie wiadomo, jak długo funkcjonowała huta i osada. Być może kresem jej działalności były wojny husyckie lub jakaś epidemia, która wybuchła w czasie niepokojów wojennych.
Osada w Cichej Dolinie przetrwała zapewne dłużej. Być może nawet do początków XVII w., kiedy to wyludniła się podczas wojny trzydziestoletniej. Po osadzie pozostał most kamienny zwany Mostem Kościelnym lub Zmarłych (dzisiejsza pozostałość grobli przebiegającej na Cichym Potoku), cmentarz między Sobieszem i Trzmielakiem oraz istniejące jeszcze w XIX w. ruiny karczmy – Karczmy Zappa.
Dawne przekazy wzmiankowały także o istniejącej w osadzie kaplicy. Miała prawdopodobnie za zadanie odpędzać złe moce, które według legend i opowieści nawiedzały starą osadę. Jednak trudno cokolwiek więcej na jej temat powiedzieć.
Czas niemal całkowicie zatarł ślady. Na obszarze dawnej huty i osady znajdowały się łąki i nieużytki, które ok 1897 r. zakupili Schaffgotschowie celem obsadzenia ich lasem. Gdy przystąpiono do prac leśnych, zauważono bardzo licznie występujące tam łezki szklane, fragmenty donic szklarskich, narzędzi i skorupy naczyń glinianych. Niestety, nie prowadzono wówczas żadnych badań i nie sporządzono dokumentacji, dlatego z czasu odkrycia prawdopodobnie nic się nie zachowało.
Teren dawnej osady i huty przykrył las i nie pozostało prawie nic z tego, co działo się tutaj przed ponad pięciuset laty
Idąc od miejsca, w którym stała huta, możemy kierować się dalej szlakami turystycznymi w kierunku Grzybowca położonego pomiędzy Michałowicami i Jagniątkowem.
Wrócić można tą samą trasą do Piechowic, ale jest też opcja zweryfikowania mapy i dotarcia do Przełęczy Cmentarzyk, gdzie według źródeł historycznych chowano zmarłych na zarazę, która przetoczyła się przez region w wyniku niepokojów wojennych po wojnie trzydziestoletniej.
Wybierając trasę wędrówki, należy zachować czujność, bo na nieoznakowanych ścieżkach można zabłądzić, ale jeśli już traficie na Sobiesz, owocem wyprawy będzie piękna panorama z widokiem na Zamek Chojnik i Karkonosze.
Jarosław Szczyżowski Olga Orlińska-Szczyżowska
Artykuł z Kwartalnika : Z KRAINY DUCHA GÓR Nr. 6 Zima 2023-2024