Niewiele jest miejsc, w których gromadzi się tyle twórczej energii, jak w Szklarskiej Porębie. Nie bez powodów miasto pod Szrenicą ma status prawdziwej kolonii artystycznej, którą od wieków już tworzą znakomici twórcy, licznie osiadający w okolicy i wybierający sobie właśnie tę górską krainę za miejsce do życia i pracy. Tutejsza kolonia artystyczna ma swoją wspaniałą historię i równie imponujące oblicze współczesne, które współtworzy m.in. niezwykle interesująca rodzina artystów, bez której trudno wyobrazić sobie kulturowy krajobraz regionu kilku ostatnich dziesięcioleci. Mowa o rodzinie Koneckich bardzo mocno wpisującej się w dzieje rejonu Karkonoszy. Rodzinie cenionych artystów czerpiących z wielkiej siły gór, z jakimi związali swoje życie, i zostawiających w nich swoje piękne ślady. Zmarła niedawno Beata Kornicka-Konecka, jej mąż, Janusz Konecki i córka tego zjawiskowego małżeństwa – Matylda Konecka, podążając własnymi, bardzo różnymi ścieżkami twórczymi, dotarli na szczyty artystycznej korony naszych gór. I nieustannie obdarzają jej bywalców obrazami cudownych światów zrodzonych w twórczych poszukiwaniach i niesamowitej wyobraźni artystów. Jesienią 2023 r. na 4Peronie w Szklarskiej Porębie prezentowana była ich wspólna, rodzinna wystawa „Jedno w trzech”. Tuż po jej uroczystym otwarciu Beata Kornicka-Konecka odeszła... W lutym 2024 wystawę jej prac oglądać można w jeleniogórskiej galerii sztuki BWA. Bo jej twórczość żyje nieustannie. Za sprawą ponadczasowej wartości zachwycających dzieł artystki oraz dzięki zaangażowaniu animatorów i mecenasów kultury dbających o pielęgnowanie dorobku wspaniałych artystów.
Nieobojętne środowisko społeczne
O życie kulturalne pod Szrenicą i współczesną kolonię artystów w Szklarskiej Porębie dba tutejszy Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Aktywności Lokalnej. Instytucja ta jest inspiratorem wielu działań mających na celu m.in. pielęgnowanie, prezentowanie i promowanie dorobku środowiska twórczego, niezwykle wartościowego dla całego regionu.
Gospodarujący także na 4Peronie MOKSiAL koordynował wiele projektów kulturotwórczych, zorientowanych na artystów mieszkających i tworzących w okolicy oraz kreujących jej artystyczne życie społeczne.
Za sprawą „Szklarskiej Poręby dla artystów” powstało 18 interesujących filmów autorstwa Małgorzaty Maszkiewicz, opowiadających o współcześnie tworzących pod Szrenicą artystach, dofinansowanych w projekcie grantowym LGD Partnerstwo Ducha Gór ze środków PROW 2014–2020. „100 TON – Międzynarodowy Plener Rzeźbiarski” zaowocował powstaniem absolutnie unikatowej rzeźby 100 TON w Górach Izerskich. Za sprawą starań szefowej MOKSiAL-u, Anity Kaczmarskiej udało się zakupić rzeźbę „Kamień dla kamienia” autorstwa Zbigniewa Frączkiewicza ze środków Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, pochodzących z budżetu Ministra Kultury w ramach projektu „Rzeźba w przestrzeni publicznej dla Niepodległej”. Do tego międzynarodowe Plenery Artystyczne „W hołdzie Hofmanowi”, „Znikająca architektura sudecka”, „Znikajace krajobrazy”. Wspólnie z Maciejem Wokanem udało się stworzyć Galerię Uliczną – jedyną galerię
w regionie wpisaną w ciąg ruchu pieszego, w której pokazywane są prace artystów nie tylko z regionu, ale i z innych części Polski. Na 4Peronie zorganizowano szereg wystaw artystów działających na terenie miasta: Zbigniewa Frączkiewicza „Portret pokolenia”, Ludmiły Riabkowej, rodziny Koneckich, Doroty Ferens oraz wystawy „Połączenia” (wspólnie z Wydziałem Rzeźby ASP Wrocław), zbiorową ekspozycję fotografii wspólnie z FIAP – Międzynarodową Federacją Sztuki Fotograficznej i wiele, wiele innych.
– Prezentujemy to, co najcenniejsze w kulturowym krajobrazie miasta i decydujące o niezwykłej wartość regionu – podkreśla Anita Kaczmarska.
Jedno w trzech, czyli ostatni wspólny wernisaż...
Właśnie na 4Peronie MOKSiAL-u przez dwa jesienne miesiące 2023 roku oglądać można było wystawę „Jedno w trzech” Beaty Kornickiej-Koneckiej, Matyldy Koneckiej i Janusza Koneckiego .
– Podczas wernisażu 7 października rozmawialiśmy o twórczości i życiu artystycznej rodziny, od 30 lat zakorzenionej w Szklarskiej Porębie. Na otwarcie wystawy przyszło wielu uczniów Beaty i Janusza. To był wzruszający wieczór. Ogromne emocje towarzyszące wernisażowi spowodowane były wiedzą o ciężkiej chorobie i złym stanie Beaty Kornickiej-Koneckiej. Informacja o odejściu artystki, nazajutrz po wernisażu, była porażająco smutna – wspomina Anita Kaczmarska. – Nietuzinkowa artystka, obdarzona olbrzymim talentem, wspaniała nauczycielka; dowcipna i oddana przyjaciółka. 8 października 2023 roku Beata Kornicka-Konecka zamknęła swój „Wachlarz życia”. Będzie nam jej bardzo brakowało. Kolonia Artystyczna Szklarskiej Poręby straciła klejnot.
Janusz i Beata uczyli Matyldę oraz wielu młodych ludzi. Na pogrzebie Beaty jej uczniowie z nieudawanym wzruszeniem mówili o tym, że pokazała im, jak tworzyć w zgodzie ze sobą, jak być artystą. Koneckich łączy wrażliwość, talent, ale również odważne spojrzenie na najbardziej poważne tematy, jak cierpienie, ból, smutek, strata i śmierć. Beata to mistrzyni rysunku. Jej technika jest po prostu znakomita, co podkreślają wszyscy krytycy sztuki. Jej plastyczne opowieści o trudnych tematach przekazywane są bez środka znieczulającego... Poprzez swoje perfekcyjne prace opowiadające o przemijaniu (cykl „Wachlarz życia”), bólu , strachu i tęsknocie (cykl „Maski”), czy mocno sensualny „Dekameron” pokazuje bardzo szczerze wysublimowane stany człowiecze, bez zbędnego pokrzepienia. Warto dodać, że jej rysunki charakteryzuje duże poczucie humoru – jak np. w cyklu „Sweterek dla męża”.
Koneccy od 30 lat mieszkają w Szklarskiej Porębie. Przyjechali tu dzięki namowom innego wybitnego artysty Zbyszka Frączkiewicza. Stworzyli autorską galerie KOKON i Prywatne Centrum Edukacji Artystycznej.
Anita Kaczmarska opowiada o Koneckich, jak o swoich bliskich:
– Janusz wciąż szuka swojej drogi artystycznej i życiowej. Jego prace „Drzwi do nieskończoności” przykuwały uwagę widzów na wystawie. Wiele osób zainteresowanych było ich kupnem. Matylda Konecka-Lawler jest uwielbiana przez odbiorców. Jej rysunki i ilustracje budzą zachwyt baśniowością. Obecnie mieszka ze swym mężem (muzykiem) w Szkocji, ale często wraca do Szklarskiej Poręby. W jej pracach Karkonosze i Izery są równie częste jak ulice Edynburga. Podkreśla, że rodzicom zawdzięcza bardzo wiele, ale swą drogę artystyczną wybrała sama. Jej ilustracje również mówią o smutku, samotności, przemijaniu i o strachu. Ale postaci na jej rysunkach są jak dobrzy przyjaciele, którym można współczuć. Po prostu można je polubić.
Poznajcie Koneckich! Zajrzyjcie do świata ich sztuki
Beata Kornicka-Konecka urodziła się w Poznaniu. Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych / Wydział Malarstwa, Grafiki, Rzeźby. Dyplom z zakresu projektowania graficznego uzyskała w pracowni doc. Grzegorza Marszałka w 1983 r. Uprawiała malarstwo, grafikę i rysunek. Jest autorką cyklów rysunkowych inspirowanych dziełami literackimi, jak „Dekameron” Boccacia, “Rękopis znaleziony w Saragossie”J. Potockiego, „Księga Ducha Gór” Carla Hauptmanna. oraz rysunków z cyklu „Maski I”, „Maski II”, „Maski III”, tryptyk „Samotność Boga”, tryptyk „Wspomnienia – Zapomnienia”, tryptyk „Femina”, cykl „cumulus...”, erotyki..., „Wachlarz życia” itd. Prezentowała swoje prace na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w Polsce i za granicą – kilkakrotnie w Niemczech, w Czechach i w USA (2000, 2001). Od 2001 r. wystawiała w Nowym Jorku, zdobywając odbiorców swojej sztuki na rynku amerykańskim. Każda wystawa była ogromnym wyzwaniem i przeżyciem. W ostatnich latach do bardzo ważnych wystaw (oprócz tych za granicą) zaliczała indywidualną, retrospektywną wystawę swych prac w Galerii Miejskiej „Arsenał” w Poznaniu w 2005 r. oraz wystawę w Galerii Krytyków „Pokaz” w Warszawie. Otrzymała wiele prestiżowych nagród za całokształt twórczości, o jej sztuce ukazał się szereg tekstów w czasopismach i katalogach. Jej prace znajdują się w muzeach i zbiorach prywatnych w Polsce, w Niemczech, w Holandii i w Stanach Zjednoczonych. W USA dołączyła do Międzynarodowego Towarzystwa „Emocjonalistów”
a w Szklarskiej Porębie do Stowarzyszenia „Nowy Młyn”. Przez wiele lat uczyła malarstwa i rysunku w jeleniogórskim Liceum Plastycznym.
To pasja autorki, twórcze poszerzenie możliwości rysunkowego warsztatu, swoista obsesja osamotnienia i śmierci nadają tej twórczości gęsty, często mroczny wyraz metafizyczny. Dotyczy to szczególnie cyklu „Maski” rozpoczętego w 1996 roku. Ten niezwykły świat życia i śmierci, rysowany traktat o eschatologii, kreuje kobieta piękna, szczęśliwa żona i matka, artystka zaangażowana w nauczanie młodzieży i pracę społeczną, gdyż tak trzeba określić prowadzenie Centrum Edukacji Artystycznej w Szklarskiej Porębie. Sztuka wyzwala ją z „normalności”, z codzienności. Wielotygodniowe, nocne sesje z ołówkiem w ręku przenoszą ją w świat ducha i nieodgadnionego. „Maski” przekazują w kameralnej formie nieuchwytną prawdę o życiu i tajemnicy śmierci, o transgresji, o przemijaniu. Po twarzy człowieka pozostaje tylko kształt, forma; symbolem życia staje się dotykająca ją ręka. Chce przywrócić życie tej masce? Pożegnać odchodzącego, raz jeszcze przywołać pamięć ciała? – pisze Wojciech Makowiecki, dyrektor Galerii Miejskiej ARSENAŁ w Poznaniu.
Poeta i krytyk literacki Sergiusz Sterna-Wachowiak o rysunkach Beaty Kornickiej-Koneckiej:
Nie dziwi, że język artystyczny Kornickiej-Koneckiej może być rozpoznawany jako indywidualna postać jakiegoś powszechnego „wewnątrz” przedstawionego świata, nieznanego poza tym światem kodu symbolicznego, a tworzywo metafory, anegdoty, ikony może przypominać mit, sen albo olśnienie świadomości. Do tego samego tworzywa należą oczywiście specyficzne wątki literackie, baśniowe, przede wszystkim poetyckie, w dawnym, głębokim tego słowa znaczeniu, gdyż są one mniej i bardziej przezroczystymi zapisami doświadczenia symbolicznego, onirycznego, mitycznego. Ciekawe, że świat przedstawiony na rysunkach ołówkiem Kornickiej-Koneckiej podszyty jest emocjami mało typowymi dla codziennej egzystencji człowieka, a charakterystycznymi dla tych stanów świadomości, które nazywamy właśnie symbolicznymi, onirycznymi, mitycznymi, jak przede wszystkim uczucie jednoczesnej fascynacji i przerażenia, a dalej emocje utożsamiające tęsknotę raczej, niż empatię z bliźnimi. W każdym razie widzimy tu różne fragmenty czy odcinki jednego konsekwentnego, ambitnego i zarazem skrajnie niewygodnego duktu, na którym artystka od lat stara się wysublimować rzeczywistość, a nie komentarz do rzeczywistości,
bolesną ikonę człowieczeństwa, a nie... (Jak to powiedzieć?) ... człowieczą emocję bólu.
Janusz Konecki ukończył Studia Wyższe w PWSSP w Poznaniu w latach 1978–83, na wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby. Dyplom z grafiki warsztatowej u doc. Tadeusza Jackowskiego w 1983 r. Uprawia malarstwo, rysunek, grafikę. Prezentował swoje prace na kilkudziesięciu wystawach indywidualnych oraz kilkudziesięciu zbiorowych w Polsce i za granicą (Czechy, Niemcy, Stany Zjednoczone), otrzymał wiele nagród i wyróżnień. Należy do Międzynarodowego Towarzystwa Przyjaciół Mezzotinty w Gdańsku i jest współzałożycielem Stowarzyszenia Twórców „Nowy Młyn” w Szklarskiej Porębie – Współczesnej Kolonii Artystycznej Karkonoszy. Jest autorem cyklów malarskich, z których najważniejszy „Bliski Głos Dalekiego Świata” to zgeometryzowane przestrzenne labirynty form przypominające klocki lego, ilustrujące wspomnienie o bezdusznej urbanizacji i technicyzacji współczesnego życia. Wspomnienie, gdyż kontakt z naturą owocuje powstającymi obecnie cyklami, jak nieco surrealistyczny „Pejzaż z Bluzką” i „Open the Door” – realistyczne motywy roślinne malowane na skrzydłach starych drzwi. (Bożena Danielska, fragment z albumu „Między Biegunami” – Polskie kolonie artystyczne na Biennale Sztuki i Filmu w Worpswede)
Matylda Konecka urodziła się we Wrocławiu, ale wychowała w Szklarskiej Porębie, gdzie sprowadziła się razem z rodzicami i dwojgiem braci w 1994 roku. Lekcji malarstwa i rysunku uczyła się również od rodziców. Ukończyła architekturę krajobrazu na wrocławskim Uniwersytecie Przyrodniczym, ale zajmuje się sztuką, a konkretnie ilustracją. Od 2010 roku mieszka i tworzy w Anglii. W swojej pracowni tworzy głównie serie ilustracji na temat krajobrazu angielskiego, współpracuje z największym szkockim wydawnictwem sztuki Edinburgh Arts. W jej pracach jednak można też znaleźć motywy izersko-karkonoskie i sporo elementów sugerujących wielki sentyment i miłość do własnego regionu. Matylda Konecka brała udział w kilku plenerach artystycznych, kilkunastu wystawach zbiorowych i indywidualnych w Europie, należy do stowarzyszenia „Nowy Młyn”, zrzeszającego artystów z całego regionu, wśród nich rzeźbiarzy, grafików, malarzy, ceramików, poetów, ludzi teatru.
Jej dzieła to marzenia senne, coś nieprawdopodobnego, a jednocześnie ogromnie kuszącego. Jest szalona, nie boi się eksperymentować, ma wspaniałe pomysły – realizuje je, robiąc to niezwykle efektownie. Chciałoby się wejść do jej świata, głowy też, a nawet duszy – bo przecież właśnie tam każde dzieło ma swój początek. Świat Matyldy Koneckiej jest bajeczny. Oglądając jej projekty, ma się ochotę zamieszkać, pobyć, zanurzyć w nich chociaż chwilę. Postaci, krajobrazy, sytuacje – piękno, magiczność, czar. Czuć, że autorka ma ogromną zabawę z tworzenia, jest prawdziwa w tym, co robi, a w każdej pracy oddaje widzowi cząstkę własnej wyobraźni i serca. To, co możemy oglądać na jej autorskiej stronie: http://matyldakonecka.com, jest niebywale inspirujące. Wizje, choć każda inna, zbiegają się ze sobą w technice, pomyśle, ekspresji – co za kunszt! Artystka mocno ingeruje w to, co rzeczywiste. Łączy elementy czasem niepasujące do siebie, jednakże efekt końcowy jest idealny. Bajka goni bajkę, decyzja widza, który rysunek jest tym najlepszym, co chwilę się zmienia, a oglądać i patrzeć chce się ciągle… Wspólnie z rysowniczką zaczynamy marzyć o tym odległym, magicznym świecie, gdzie każda postać jest urocza, cudownie naiwna, prawdziwie oddana swojej „pani” (Sztuka Szuka – blog kulturalny).
Tekst: Daniel Antosik Zdjęcia udostępnione przez Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Aktywności Lokalnej w Szklarskiej Porębie