Kalevala w Borowicach to jedyna w Polsce i Europie wioska lapońska położona poza Finlandią. Miniony rok obfitował w kilka niezwykłych wydarzeń, wśród których najbardziej spektakularna była kolejna nominacja tej atrakcji turystycznej Karkonoszy do nagrody World Travel Awards oraz występ światowej sławy fińskiej grupy Apocaliptica, która zagrała na borowickiej łące.
Apocaliptica i kosmiczna energia
To, że Apocaliptica przyjedzie do Kalevali, było już wiadomo z zapowiedzi na Facebooku ogłoszonych na początku 2023 roku, ale w to, że ten ambitny plan uda się zrealizować, wierzyli przede wszystkim właściciele borowickiej Kalevali. Michał i Magdalena Makowscy zgodnie twierdzą, że właśnie ten koncert był przełomowym wydarzeniem minionego roku i zwieńczeniem ich sześcioletniej pracy – od momentu, kiedy postanowili stworzyć fińską wioskę w Karkonoszach.
– Finowie potrzebują czasu, aby się oswoić, a my konsekwentnym działaniem i naszym zaangażowaniem udowadnialiśmy, że można nam zaufać – mówi Michał Makowski. W realizacji zamierzenia pomogły wypracowane przez lata kontakty i coraz większa znajomość polskiej Kalevali w Finlandii. – Oni nie grają na takich maleńkich przestrzeniach, ale to, że lecą do wioski fińskiej, było dla nich bardzo ważne i miało decydujący wpływ na decyzję – wspomina założyciel Kalevali. – Apocaliptica to DNA Finlandii, część tamtej kultury – dodaje. Zespół przyjechał do Borowic prosto z Wembley i 3 czerwca 2023 roku łąkę w Kalevali wypełniły ostre dźwięki metalu w wersji symfonicznej.
Muzykom bardzo podobało się miejsce, jego energia oraz przyroda Karkonoszy – zachwycali się drzewami, lasem. Obiecali, że kiedyś wrócą. Polecili karkonoską wioskę fińską innym zespołom. Dla Kalevali było to, zdaniem samych właścicieli, kosmiczne wydarzenie. Mieli już doświadczenie w tej materii koncertowej, ponieważ, w ramach organizowanego przez nich corocznego cyklu Kalevala Spirit Festival, gościli dwukrotnie Ralpha Kamińskiego. W ten sposób, jeden z najbardziej popularnych utworów artysty, „Kosmiczne energie”, wybrzmiał w Karkonoszach.
Światowa atrakcja turystyczna z Borowic
Wiadomość o tym, że ponownie, drugi rok z rzędu, otrzymali nominację do światowej nagrody turystycznej World Travel Awards, zaskoczyła ich na początku ubiegłego roku. World Travel Awards to najbardziej prestiżowa i najważniejsza nagroda w branży. Zwana jest potocznie turystycznym Oskarem. Kalevala była nominowana już w 2022 roku, ale Makowscy wówczas uznali, że to może być jakaś pomyłka. Nawet kontaktowali się z biurem organizującym konkurs, aby się upewnić, czy rzeczywiście chodzi o ich Kalevalę, bo może gdzieś na świecie jest jakaś inna. Byli zaskoczeni, onieśmieleni i zdziwieni, że chodzi o tę ich wioskę fińską w Borowicach, w Karkonoszach, w Polsce. Jak to się stało? Kto ich zgłosił?
Kto głosował? Nie zabiegali o tę nominację, nie mieli wsparcia organizacji i agencji turystycznych, które o tym decydują. Snuli domysły, że być może ktoś związany z organizacją konkursu był u nich jako tajemniczy gość, przyglądał się ich pracy i uznał, że taką atrakcję turystyczną warto nagrodzić zgłoszeniem do konkursu.
Ubiegłoroczna nominacja nie była już takim szokiem jak poprzednio, wszak Kalevala z Borowic wzięła udział w kilku światowych targach: Expo w Dubaju i Matkamessut w Helsinkach. W World Travel Awards, w kategorii europejskiej wyjątkowej atrakcji turystycznej znaleźli się w ścisłej finałowej piątce razem z francuskim Chamonix – Mont Blanc oraz szwajcarskim Matterhorn Zermatt.
– Jesteśmy bardzo dumni. To nas uwiarygadnia. Sprawia, że staliśmy się marką Kalevala z Borowic – mówi właściciel fińskiej wioski w Karkonoszach . Nie bez znaczenia jest fakt, że dzięki wyjazdom i kontaktom z Finami oraz pracy związanej z propagowaniem kultury fińskiej stali się znani w tym kraju. Bo w Finlandii każdy zna każdego i tą drogą wieść o polskiej Kalevali tam się rozniosła. Dopiero niedawno odczuli, że otworzyły się przed nimi symboliczne drzwi do prawdziwej partnerskiej współpracy.
– Po sześciu latach naszego istnienia i wysiłków Finowie nas dostrzegli i docenili nasze starania. Zaufali nam. To musiało tyle trwać, to dla nich typowe zachowanie.
Wiadomością z ostatniej chwili jest ogłoszona nominacja do nagrody World Travel Awards w styczniu 2024. To już trzecia nominacja pod rząd w kategorii najbardziej oryginalnej atrakcji turystycznej w Europie. Może najnowsza nominacja przyniesie w 2024 roku wygraną? W końcu do trzech razy sztuka.
Kalevala to pasja
Kalevala to dla Finów nazwa wyjątkowa. Tak nazywany jest zbiór legend i pieśni ludowych, narodowy epos, który pobudził i wzmocnił poczucie tożsamości narodowej Finów i doprowadził ich do niepodległości. Stało się to 6 grudnia 1917 roku. Zupełnie świadomie właśnie 6 grudnia 2017 roku – w stulecie odzyskania niepodległości przez Finów – Michał i Magda Makowscy otworzyli swoją Kalevalę w Borowicach. Nieprzypadkowa była data, nieprzypadkowa nazwa obiektu i nieprzypadkowa tematyka fińska. Nazwa eposu Kalevala oznacza w dosłownym tłumaczeniu krainę Kaleva. A Kalev to imię mitycznego bóstwa. Makowscy postanowili nadać takie imię swojemu pierwszemu psu husky, ale zdecydowali, że najpierw uzgodnią ten pomysł z Ambasadą Fińską w Polsce.
– Finowie są bardzo przywiązani do imion. Kalev to dla nich bardzo ważne imię. Chcieliśmy uzyskać zgodę, czy możemy tak godnym imieniem nazwać psa – wyjaśnia Michał z Borowic. Zgodę otrzymali i ich Kalev był ozdobą oraz marketingową twarzą obchodów 100-lecia Finlandii w Polsce.
To od eposu Kalevala wzięła się fascynacja Finlandią Michała Makowskiego. A dokładnie od polskich przekładów tego dzieła, których porównywanie uczynił tematem swojej pracy doktorskiej na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego.
– Im więcej czytałem, dowiadywałem się, tym bardziej mnie ta kultura zaczęła fascynować – wspomina. Potem zaczęły się wyjazdy do Laponii z ówczesną dziewczyną, a obecną żoną Magdą. Zachwyt przyrodą, przestrzenią tej krainy, która stała się miejscem ich wypadów. – Finlandia zaczęła nas otaczać pod każdym względem. Wsiąknęliśmy w ten temat przyrodniczo, sportowo, kulturowo.
Michał Makowski znał Borowice od dzieciństwa, bo właśnie tutaj spędzał wakacje z rodzicami, potem z dziewczyną i żoną.
– Zawsze wiedzieliśmy, że tu chcemy mieszkać. To miejsce spełnia dużo warunków upodabniających je do Finlandii. Wioska położona jest z dala od głównego ruchu turystycznego, blisko lasu i gór. Działka i dom w górach to było spełnienie naszych marzeń. Najpierw myśleliśmy o drewnianym domku z sauną. Potem projekt się rozrósł w obecne centrum kultury fińskiej, taką fińską strefę komfortu w Polsce – tak Michał Makowski przedstawia w skrócie historię powstania jedynej w Polsce i Europie fińskiej wioski położonej poza granicami tego kraju. Właściciele Kalevali mają nadzieję, że do Borowic nie dotrze turystyczna deweloperka, która może bezpowrotnie zmienić ustronny i wiejski charakter tego miejsca.
Nordyckie multikulti
– Energia, którą mamy, to dobra energia z Wrocławia, która świetnie sprawdza się w Karkonoszach. W Borowicach jest nam super. Teraz Karkonosze są dla nas najważniejszym miej - scem w Polsce – wyjaśniają właściciele Kalevali. Chcą zara - żać dobrą energią innych mieszkańców karkonoskiej wioski. W czasie pandemii dostarczali lekarstwa i drobne zakupy za pośrednictwem swoich huskies. Starają się dobrze żyć z są - siadami, mieszkańcami, władzami gminy. Doceniają, iż udało się doprowadzić do tego, że Kalevala leży obecnie przy ulicy Lapońskiej, a nazwa wioski jest również nazwą przystanku au - tobusu linii nr 4 jeżdżącego do Borowic.
Rok 2024 będzie szczególny dla Borowic – to jubileusz 380-le - cia wioski. Z tej okazji właściciele Kalevali zakupili 300 histo - rycznych pocztówek przedwojennych i chcą zrobić wystawę czasową, aby obecni mieszkańcy oraz turyści mogli zobaczyć dawne oblicze osady. Planują również upamiętnić Roberta Fleissa – karkonoskiego listonosza i przewodnika górskiego, który urodził się w Borowicach (dawniej Baberhäuser) i przez kilkadziesiąt lat dostarczał korespondencję na trasie Karpacz – Śnieżka. Myślą również o uświetnieniu tego wydarzenia po - przez partnerskie połączenie Borowic z Saariselkä – górską wsią w Laponii, położoną w gminie Inari, która jest popularnym miejscem turystycznym wśród Finów. Szukają także innych tematów na rozwinięcie już istniejącego kontekstu nordyc - kiego w Karkonoszach. W okolicy jest wiele nawiązań architektonicznych i nazewniczych do krajów Północy: norweska świątynia Wang w Karpaczu , Szwedzkie Skały w Borowicach, Park Norweski i Pawilon Norweski w Cieplicach, Kościół Pod - wyższenia Krzyża Świętego w Jeleniej Górze (dawniej: Kościół Garnizonowy), który wzorowany jest na kościele Katarzyny Wazówny w Sztokholmie. Wioska fińska Kalevala jest częścią „Szlaku Nordyckiego”, który przez Szwedzkie Skały prowadzi do świątyni Wang. – Mamy tu takie multikulti Północy w Boro - wicach – śmieje się właściciel Kalevali.
Renifery w Karkonoszach
Swój projekt o nazwie Kalevala Makowscy realizują kon - sekwentnie od 6 lat i cały czas pracują nad pogłębianiem współpracy z Finami. Aby był to projekt autentyczny, od kil - kunastu lat regularnie 2-3 razy w roku wyjeżdżają do Finlan - dii. W ramach różnych projektów są w kontakcie z Ambasadą Fińską w Polsce i w wielu kwestiach mogą liczyć na jej wspar - cie, np. w uczestnictwie w spotkaniu z prezydentem Republiki Fińskiej czy też sprowadzeniu reniferów do Polski. W sprawie reniferów musieli nawiązać współpracę również z lapońskim Związkiem Pasterzy Reniferów. Starania trwały dwa lata. Były wytyczne, obostrzenia stawiane przez nieufnych Samów – rdzennych mieszkańców Laponii. Przygotowana dla zwie - rząt zagroda musiała spełnić wiele określonych warunków. Lapończycy praktycznie nie wydają zezwoleń na hodowlę reniferów poza swoim terytorium. Ale Makowskim udało się ich przekonać.
Zwierzaki, w momencie sprowadzenia ich w Karkonosze, mia - ły około roku. Renifery Lumi i Tuuli zamieszkały w Karkono - szach i przez kilka lat były jedną z głównych atrakcji Kalevali. Miały tu idealne warunki zarówno w zimie, jak i latem, bo zwierzęta te radzą sobie świetnie podczas upałów. Przez pięć lat można było je podziwiać i pomagać w karmieniu.
Sympatyczne, ciekawskie i pogodne renifery podbijały serca turystów, były oczkiem w głowie właścicieli. Ku rozpaczy Makowskich, jesienią ubiegłego roku, obydwa renifery odeszły do krainy wiecznych śniegów. Lumi i Tuuli padły ofiarą śmiertelnego wirusa – pandemii, która dotknęła wszystkie przeżuwacze na świecie. Na pamiątkę pierwszych reniferów w Karkonoszach w Kalevali posadzono dwa dęby o ich imionach. Jak zapowiadają właściciele Kalevali, daleko w Laponii rośnie już mały reniferek o imieniu Sumu (z fińskiego: mgła), który być może za pół roku godnie zastąpi w Borowicach swoich poprzedników. Wszystko zależy od sytuacji pandemicznej, ale skuteczna ochronna szczepionka przeciwko wirusowi już jest, więc pojawienie się Sumu w Karkonoszach staje się jak najbardziej realne.
Mikołaj, Szkoła Fińska i wataha
W okresie Bożego Narodzenia Kalevala od dwóch lat zapewnia gościom inną atrakcję rodem z Finlandii – Świętego Mikołaja. Ten Mikołaj, który przyjeżdża do Borowic, jest prawdziwy, czyli pochodzi z Rovaniemi – miejscowości w Laponii, gdzie mieści się oficjalna wioska Świętego Mikołaja. Spotkanie i zdjęcie z taką osobistością jest niezwykłym przeżyciem dla małych i dużych gości Kalevali, na którą warto czekać cały rok. Ale bez tej specjalnej świątecznej okazji wizyta w wiosce fińskiej to zawsze spotkanie z watahą huskies. Sześcioletni Kalev, czteroletni Sampo i najmłodszy dwulatek Lappi tworzą codzienny klimat Kalevali i nadają jej rytm. Każdy dzień organizowany jest pod ich główne potrzeby: posiłki i spacery – od rana do wieczora. Husky potrzebują ruchu – i to około sześciu godzin dziennie.
– One kochają szybkie spacery i codziennie muszą mieć cztery wyjścia po półtorej godziny, w tym jedno biegowe – wyjaśnia Michał Makowski. – Raz w tygodniu robimy z nimi trasę do schroniska Odrodzenie i z powrotem.
Goście Kalevali także uczestniczą w weekendowych spacerach z psami. W porze zimowej huskies jeżdżą w zaprzęgu. Dla turystów kontakt z psami i możliwość spaceru jest bardzo ciekawym doświadczeniem. Chętnych na spacery nie brakuje.
Psy Kalevali są przyjacielskie, pogodne, uwielbiają podróżować. Odwiedzają okoliczne placówki z osobami starszymi i dziećmi, pełnią rolę terapeutyczną. Każdy husky z borowickiej watahy jest inny. Najstarszy Kalev to dostojny przywódca. Sampo, którego imię nawiązuje do mitycznego młynka oznaczającego dobrobyt, jest twarzą fundacji Wise Nose, która zajmuje się problematyką osmologii. Imię najmłodszego husky Lapii oznacza mieszkańca Laponii.
– Lapii to typowy zaprzęgowiec, pochodzi z bardzo dobrej hodowli, w przyszłości ma szanse być championem – tłumaczy właściciel watahy
Kalev, Sampo i Lapii uczestniczą we wszystkich wydarzeniach Kalevali i są jej integralną częścią. W naturalny sposób biorą udział w wyjazdach, spotkaniach i wszelkiej aktywności swoich opiekunów. To nie tylko spacery, wyjazdy terapeutyczne o charakterze dogoterapii, ale również wszelkiego rodzaju warsztaty prowadzone przez Makowskich dla uczniów i nauczycieli, które nazywają Szkołą Fińską. Projekt ten składa się z ośmiu tematów warsztatowych, wśród których są takie jak na przykład: historia i kultura Finlandii, nauka saunowania, mapowanie i nawigacja w terenie oraz uważność podczas spacerowania po lesie.
Marka Kalevala
Wioska fińska w Borowicach to nie tylko zwiedzanie, spacery z psami, warsztaty tematyczne, ale również noclegi i proste posiłki w stylu fińskim. Nietypowe namioty są całoroczne i ogrzewane, a latem, istnieje możliwość spania w namiotach wiszących. Jest tu sauna fińska i spektakularny namiot Wikinga wykonany przez twórcę namiotów do słynnego serialu BBC „Vikings”. Uwagę przyciąga słodki, miniaturowy Domek Muminka i namiot konferencyjny na 80 osób, w którym m.in. odbywają się zajęcia Szkoły Fińskiej. Turyści chwalą sobie bezpośrednie zaangażowanie właścicieli Kalevali podczas pobytu tutaj. Opowieści o Finlandii, żarty o Finach, oprowadzanie i spacery, wyśmienite kakao. Turystom podoba się to miejsce i klimat, jaki tworzą właściciele Kalevali wraz z watahą huskies. Wyrazem doceniania są bardzo wysokie noty u gości oraz trzykrotna nominacja Kalevali do światowej nagrody World Travel Awards
– Gdy budowaliśmy wioskę, zdarzały się głosy krytyki i powątpiewania. Śmiano się z nas, że to tylko kilka namiotów, że to kolejny wynalazek i przaśna atrakcja w okolicy – mówi Michał Makowski. – Nie idziemy na ilość, nie zależy nam na masowym turyście. Cieszymy się, że jesteśmy tak dobrze odbierani i cały czas trochę martwimy się, czy podołamy temu wyzwaniu
Trzykrotna nominacja do jednej z najbardziej prestiżowych nagród w branży turystycznej to duże osiągnięcie. Gdyby tym razem atrakcji turystycznej z Karkonoszy udało się wygrać World Travel Awards – byłaby to sensacja na skalę Polski i Europy. Finał tegorocznej edycji konkursu odbędzie się w październiku 2024 r.
Tekst: Joanna Cychol Zdjęcia: archiwum Kalevali z Borowic
Artykuł z Kwartalnika : Z KRAINY DUCHA GÓR Nr. 6 Zima 2023-2024